Parafia Matki Boskiej Nieustającej Pomocy

Pożegnanie parafian

21 czerwca 2026
man walking on road

Drodzy Parafianie, Siostry i Bracia w Chrystusie!


Stoję dziś przed Wami z sercem pełnym wzruszenia. Siedem lat temu Opatrzność Boża postawiła mnie pośród Was — w naszej parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Pobiedziskach. Dziś przychodzi czas, by powiedzieć Wam najprościej, jak umiem: dziękuję. I pożegnać się, przechodząc w stan spoczynku. 

 

Św. Paweł napisał kiedyś słowa, które najlepiej streszczają te lata: „Ja siałem,
Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost — Bóg”. Cokolwiek udało się przez te siedem lat zrobić, nie dokonało się moją mocą. Bo z Boga jest ta przeogromna moc, nie z nas. Ja byłem tylko tym, który siał i podlewał — a wzrost dawał Pan, często w sposób, którego sam się nie spodziewałem. 

 

Pozwólcie więc, że najpierw podziękuję Wam. Bo siódemka lat to nie tylko mury i wydarzenia — to przede wszystkim ludzie. To Wy. Te lata nie były łatwe. Przeżyliśmy razem dwa bardzo ciężkie lata pandemii. Pamiętam puste ławki, kościół, w którym brakowało Waszych twarzy, pogrzeby w małym gronie, niepewność i lęk, który zaglądał do wielu domów. A jednak parafia się nie  rozsypała. Trwaliście przy Bogu i przy sobie nawzajem. I to było dla mnie jedno z największych świadectw wiary, jakie tu zobaczyłem.


Kiedy patrzę dziś wstecz, widzę, jak wiele udało się nam zrobić — Wam i mnie, razem. Zadbaliśmy o nasz dom Boży i o jego otoczenie: przeprowadziliśmy generalny remont plebanii, zagospodarowaliśmy tereny zielone wokół kościoła i plebanii, wymieniliśmy rynny i oczyściliśmy z mchu dach nad kaplicą, powstała tak potrzebna toaleta, wymieniliśmy piece gazowe — i na plebanii, i w kościele. Odnowiliśmy i poddaliśmy renowacji nasze krzyże. Przebudowaliśmy i
wyremontowaliśmy kaplicę — pojawiły się w niej nowe ławki i nowe tabernakulum. Stanęły wizerunki, przy których wielu z Was się modli: świętej Rity, świętego Michała Archanioła z Gargano, postawiliśmy też figurę Matki Bożej.


Ale — i mówię to z głębokim przekonaniem — najtrwalsze, co po sobie zostawiamy, to nie kamień ani tynk. To wspólnoty, to żywe serca. I tu Pan dał największy wzrost. Powstał i działa nasz parafialny Caritas, który niejednemu człowiekowi otarł łzy. Zrodziła się wspólnota świętej Marty, ruszyły margaretki, mamy Matki Żywego Różańca i Męski Różaniec, rozwinęła się liturgiczna służba ołtarza i nasza piękna schola, która ubogaca każdą Mszę świętą. To są ludzie, którzy się modlą, służą i niosą pomoc — i to oni są prawdziwym skarbem tej parafii. Przez te lata
próbowałem, Wam przekazać, że to parafianie tworzą wspólnotę ,a Kapłan prowadzi
towarzyszy posługą sakramentalną, duchową. Parafia ,kościół to Wasz dom, weźcie za niego odpowiedzialność i wspomagajcie swojego kapłana.


Były też chwile wielkiej radości i łaski, których nigdy nie zapomnę. Cztery razy gościła
u nas orkiestra dęta z Połajewa, cztery razy śpiewali nam Grzegorz i Julia Kopalowie — między innymi w Dzień Papieski. Przeżyliśmy nawiedzenie obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w 2022 roku — to były dni szczególnej bliskości Maryi. W 2020 roku przyjęliśmy wizytację kanoniczną Księdza Prymasa. Były dwa bierzmowania i aż siedem rocznych uroczystości Pierwszej Komunii świętej — siedem razy dzieci po raz pierwszy przyjmowały Pana Jezusa do swoich serc. A obok wielkich wydarzeń były te najcieplejsze, najprostsze: spotkania przy kawie, spotkania Matek Żywego Różańca, wspólne wigilie z wymianą prezentów dla wszystkich zaangażowanych w

życie kościoła, pielgrzymki i wyjazdy, na których byliśmy po prostu razem. Czasem właśnie te najmniejsze chwile zostają w pamięci najmocniej. 

 

Drodzy moi, chciałbym dziś prosić Was także o jedno — o wybaczenie. Jestem tylko człowiekiem, tylko glinianym dzbanem, jak mówi poeta, który codziennie leczy wielka ręka Pana. Jeśli kogoś z Was zraniłem słowem, pośpiechem albo  bezmyślnością, jeśli komuś nie poświęciłem czasu, którego potrzebował — przepraszam z całego serca. Wierzcie mi, że zawsze chciałem dla Was dobra i że nosiłem Was w mojej codziennej modlitwie.


A teraz, na progu rozstania, chciałbym zostawić Wam słowo zachęty. Nie pozwólcie, żeby to, co tu razem zasialiśmy, uschło. Trwajcie przy tym kościele. Trzymajcie się swoich wspólnot, módlcie się, służcie, troszczcie się o siebie nawzajem — bo to one są krwiobiegiem tej parafii. Ksiądz odchodzi, ale Chrystus zostaje. On jest źródłem całego kapłaństwa i On nie odejdzie od Was nigdy.


Do naszej parafii przychodzi nowy proboszcz — ksiądz Tadeusz Bachorz. Proszę Was, przyjmijcie go z otwartym sercem, tak jak przyjęliście kiedyś mnie. Dajcie mu swoje zaufanie, swoją życzliwość i swoją modlitwę. Ja siałem, on będzie podlewał — a wzrost, tak jak dotąd, da Bóg. Otoczcie go tą samą dobrocią, której ja przez siedem lat tu doświadczałem.


Na koniec zawierzam Was wszystkich — każdą rodzinę, każde dziecko, każdego chorego i samotnego, i naszego nowego księdza proboszcza — Tej, która jest naszą Patronką: Matce Bożej Nieustającej Pomocy. Ona naprawdę nigdy nie przestaje pomagać. Niech ma Was w swojej opiece i niech prowadzi tę parafię ku Bogu długo po tym, jak ja stąd odejdę.


Dziękuję Wam za te siedem lat. Za Waszą wiarę, za Waszą dobroć, za każdą wspólną modlitwę i za każde dobre słowo. Wynoszę stąd serce pełne wdzięczności. 


Bóg zapłać. Szczęść Boże. I do zobaczenia — jeśli nie tu, to u Pana. 


Amen. 

 

ks. Proboszcz Jan Andrzejewski